music

niedziela, 1 października 2017

Codzienność mnie zabija.

Stoję pośród drzew. Słyszę głosy. Nikt nie może mnie zobaczyć. Nikt nie może mi pomóc.

Eh. Mam c h o l e r n i e dość. Ponownie dopadła mnie rutyna.
Budzik. Poranna toaleta. Ubieranie. Szkoła. Nauka i leżenie w samotności. Spanie.
Tak mniej więcej wygląda mój dzień. (Bez zagłębiania się w szczegóły).

Jestem marzycielką. Często marzę. Co jeśli moje życie nie wyglądałoby tak jak teraz? Co jeśli byłabym córką kogoś sławnego? Co jeśli... No właśnie. Co jeśli? Może jednak czasami taka rutyna jest fajna? ABSOLUTNIE NIE. Gadam od rzeczy. Przepraszam. Czasami już tak mam.

Marzę by wyrwać się z tej szarej codzienności. W końcu każdy z nas jest małym szarym człowiekiem, co nie? A przynajmniej większość...
Chciałabym coś zmienić w swoim życiu. Jednak nie lubię zmian. *Moja hipokryzja jest nieobliczalna*. Przynajmniej takich d r a s t y c z n y c h. Wolę skupić się na jednej rzeczy i powoli wdrążać ją w swoje kruche życie.

Hej! Może kiedyś uda mi się zrobić coś co wpłynie na moje teraźniejsze życie. Może uda mi się wpleść do mojego życia trochę więcej kolorów niż tylko szary. 

Nie potrafię trzymać za siebie więc wy trzymajcie za mnie kciuki. Może kiedyś mi się uda.

Angelika.

niedziela, 17 września 2017

Trochę o szkole.

Cześć!
Nareszcie się przywitałam a nie zaczęłam postu od jakiegoś dennego wprowadzenia. Muszę częściej się witać. O tak.

A teraz powracając do tytułu posta...
Od września zaczęłam chodzić do technikum.
Technikum tak, Liceum nie. Hehehe. Bardzo śmieszne. 
Oficjalnie w pierwszym dniu szkoły - znienawidziłam cały świat po raz kolejny. Może to zabrzmieć dziwnie ale ja tylko opisuję emocję jakie mi towarzyszyły w tamtym czasie. Bo teraz mamy 17 września. Trochę czasu upłynęło, heh.

Samotna a zarazem osaczona wzrokiem innych. Bezbronna. Siedziałam pod salą czekając na pierwszą lekcję. W głębi siebie byłam podekscytowana a zarazem przestraszona. Nie lubię zmian. Jeśli ktoś jeszcze ich nie lubi - niech wstanie. Okej, możesz usiąść.

I to uczucie dobrze znane każdemu kto poszedł do innej szkoły - Wydaje Ci się, że wszyscy się znają bo większość ze sobą rozmawia. Ale... Tak nie jest. Rozmawiają ze sobą bo się poznają. Tak, właśnie teraz się poznają. 
Wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że nikt do Ciebie nie podejdzie bo jesteś brzydka. A co z tym idzie? "Pewnie i dziwna". A jeśli masz fobię społeczną (Jak ja) - nie zagadasz do nikogo. Wolisz stać sama i patrzyć na innych uśmiechniętych, gadających ze sobą ludzi niż podejść i zagadać do kogokolwiek...

Pierdolę to.
Nienawidzę swojego charakteru.
Nienawidzę siebie.
*Siada z założonymi rękoma za kolana opierając się plecami o ścianę. Słychać cichy szloch.*

sobota, 9 września 2017

Sierpień.

Ciągle coś przekładam.
Picie herbaty, wyjście na dwór czy zabawa z psem.
Chciałabym się zatrzymać. Powiedzieć sobie stop. Nie mogę. Nie potrafię.

Sierpień. Koniec wakacji. Nowy etap w moim kruchym życiu.
Ale.. Jaki był sierpień? Zatrzymajmy się przy nim.
Na pewno był piękny. Cudowny. Ale i pełen bólu. Jeśli miałabym go podsumować jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: Sierpień był pełen zmian. Straciłam kilka osób jak i zyskałam kilka nowych.

Czułam się jak bezbronne dziecko. 
Udawałam, że nic mnie nie obchodzi, że mam totalną.. 'wyjebkę'. Gdy tak naprawdę pragnęłam wszystko wiedzieć o osobach, które mnie otaczały.

Odpychałam od siebie najbliższych tłumacząc się "że taki mam charakter" i nikt nie będzie w stanie go zmienić. Unikałam spotkań z obcą mi już osobą. Z przyjaciółmi... Bywało różnie. Raz miałam wielkie chęci by wyjść i powygłupiać się z nimi a gdy już to miało nastąpić zamykałam się w swoim pokoju i nie chciałam go opuszczać. 
Moje kochane cztery ściany. Tylko one mnie rozumieją. Albo inaczej.. Chcę, żeby tylko one mnie rozumiały i widziały jak bardzo niekiedy cierpię.

Sierpień spędziłam w większości w domu. W znacznej większości. To smutne, jeśli patrzy na to postronna osoba. Ale dla mnie było to jak najbardziej w porządku. Mniej stresujących sytuacji, mniej ludzi i najważniejsze - spokój.

Tylko ja i mój pies. Słuchawki i muzyka.




Angelika.

środa, 19 lipca 2017

W moim świecie...

W moim bezbarwnym "świecie" po raz pierwszy od dłuższego czasu zawitało słońce. Czuję się lepiej. Czuję, że dzisiaj mogę przegrać wygrać. 
Trzymajcie kciuki.

Angelika.

czwartek, 29 czerwca 2017

Czuję się jak ostatnie gówno.

Przeczytaliście nagłówek? Dobrze. Zatem... Tak, czuję się jak najgorsze gówno.
Ostatnio miewam same pesymistyczne myśli. Czuję, że w środku zaczynam rozpadać się na milion małych kawałków. Tu na zewnątrz wciąż się trzymam. Chociaż sama nie wiem jak długo cienka linia utrzyma taki ciężar...
23:09. 
Nie. Nie mogę. Nie mogę pisać.
Wciąż płaczę.
Czuję, że zawiodłam ważną dla mnie osobę. Tak. Zrobiłam to. Rozczarowałam a raczej znów ją wystawiłam. 
Czuję jak łzy spływają po moich zimnych policzkach. Same. Ocierają się o kąciki ust. Powieki stają się zbyt ciężkie by patrzeć. 
Wdech wydech.
 Łzy wciąż spływają. 


Nie mam sił by żyć.
Z każdym dniem coraz bardziej.
Jak... żyć?

Angelika.

wtorek, 13 czerwca 2017

Flower's

Była czerwona i delikatna. Jej ciało oplatało ciepłe, wiosenne powietrze.
Bała się mówić. Była zbyt nieśmiała. Była urocza.

Kwiaty. Róże, fiołki, storczyki.
Myślę, że wszelkiego rodzaju kwiaty są cudowne. Ich zapach. Woń ciągnąca się metrami.
Może pomyślicie że jestem dziwna, zbyt dziecinna. Moja odpowiedź?: Kocham florę.
Ona jest niesamowita. W stu procentach naturalna. To moja pierwsza i ostatnia miłość. Tak.. sądzę.

Czy tylko ja idąc chodnikiem, zamykam oczy i myślę, że znajduję się na łące pełnej przeróżnych roślin? Oraz kwiatów. Ale kwiaty to rośliny. To logiczne, co nie?

Są takie niewinne. Piękne. Na noc się zamykają, bo kto chodzi nocą? Prawie nikt. Większa część osób śpi. Zaś rano.. Otwierają się przed przechodnim. Chcą być podziwiane. Chcą słyszeć komplementy. Nie lubią być rozdzielane. To je boli. To mnie boli.

Kocham florę. Kocham kwiaty.



Angelika.

środa, 24 maja 2017

The truth is that you do not know me.

Myślałam, że wiem kim jestem, czego chcę. Co chcę robić w przyszłości. Czego nie lubię a co kocham. Myślałam... Ja po prostu myślałam.
Tak na prawdę nie wiem kim jestem. Nie wiem co tu robię. Wszystko wokół mnie dzieję się bo tak chciała siła wyższa.

Chłopak, związek - to coś naprawdę niesamowitego (zgaduję), ale to nie dla mnie. Chyba.
Bo co? Potem ślub, dzieci i wspólny dom? Codzienne zasypianie i budzenie się obok osoby, którą kochasz? Podawanie śniadania, chodzenie do nudnej pracy. Czy to nie zbyt... Monotonne?
Myślę.. Myślę, że to nie dla mnie. To z pewnością nie JA.

Codziennie próbuję zrozumieć dlaczego i po co tu jestem. Po co żyję. Codziennie próbuję wykreować swoją przyszłość. Codziennie próbuję... Dowiedzieć się kim jestem i czego chcę od życia.

Angelika.

środa, 10 maja 2017

Wake me up inside.

Nie wiem co ze mną nie tak. Dlaczego zawszę muszę psuć coś co mogłoby 'rozkwitnąć i puścić piękne pędy'? 
Jestem psujem, który nie umie docenić to co ma.
Poprawka. To co miał.
Ostatnio zepsułam kontakt z kimś, komu dałam nadzieję na lepsze jutro. 
Kontakt zerwany. 
Na zawsze, aczkolwiek są jeszcze jakieś szanse na chociażby powiedzenie sobie głupiego "Hej".


Jestem w rozsypce. Przez to jeszcze gorzej się czuję. Coraz gorzej. Chciałabym zniknąć na parę dni i wrócić, tak po prostu. Zobaczyć kto naprawdę tęsknił a kto cieszył się z mojego zaginięcia. 


Angelika.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Tests in Junior High School. (Czyli jak spieprzyć 3 lata nauki w 2 godziny).

To już chyba zdecydowane.
Myślę, że tak będzie najlepiej.
Tytuły postów po angielsku z nutką polskości. Bo czemu nie?
* * *
A odnosząc się do samego tytułu... W tym roku piszę testy gimnazjalne. Sama nie mogę pojąć jak szybko zleciały trzy lata nauki.
Większość moich znajomych, przyjaciół i zapewne wrogów, dyga na samą myśl o testach. A ja? Mam wyjebane.
Przepraszam za wulgarne słowa, ale inaczej się nie da.
Od roku towarzyszy mi brak jakiejkolwiek motywacji do działań. W sumie tutaj mogę się rozpisać w innym poście. Ot, tak zrobię!
A powracając do tematu.
Zrobiłam jeden test z przedmiotów przyrodniczych i na tym się skończyło. Moje wyniki nie były zbytnio zadowalające, wręcz były w opłakanym stanie.
Muszę się jeszcze tyle pouczyć, nauczyć. Meh. Najbardziej boję się, że nigdzie mnie do szkoły nie przyjmą. A to, o zgrozo, byłoby najgorszą rzeczą w moim beznadziejnym życiu.
Chciałabym pokazać, że stać mnie na dużo, pomimo, że tak dużo ludzi we mnie wątpi.
Chciałabym...

Angelika.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Let's start from the beginning.

Sama nie wierzę, że to dzisiaj piszę. Chyba znów powróciła mi wena, która i tak po tygodniu minie. Jeśli chodzi o sam tytuł posta...
Dlaczego po angielsku? Chyba za bardzo kocham ten język. Jednak czyż nie idealnie pasuje do obecnej sytuacji na moim blogu?
Usunęłam wszystkie posty, oprócz jednego, który ma usprawiedliwić moje postanowienie. Oh.. Jestem ciekaw kiedy zacznę tego żałować...
Usunęłam także te "słodkość", którą mój blog był przesiąknięty. Teraz jest idealnie. Czarny i biały. Tak jak powinno być od samego początku.

Blog chce traktować jak dom. Czyli miejsce, które kocham i spędzam całe dnie.
Chcę tu codziennie wracać, popijając ciepłą herbatę nasączoną cytryną.
Chcę wiedzieć, że mogę się tu czuć swobodnie i pisać na wszystkie tematy oraz opisywać problemy jakie dotyczą mojego życia.
Chcę, żeby ten blog... Stał się większą częścią mnie.

Tak więc.

Let's start from the beginning.



Angelika.

środa, 12 kwietnia 2017

I liked her smile.

Czuję się źle.
Fatalnie, słabo i mam brak jakichkolwiek chęci do życia.
Czy to aby na pewno dobry pomysł, by pisać tutaj tego posta? Sama nie wiem.
Czuję, że muszę się tym z kimś podzielić. Z kimś, kto jest anonimowy. Z kimś, kto nie będzie mnie oceniał za moją beznadziejną przeszłość. 

Tak dawno mnie tu nie było. No właśnie. Miałam tu przychodzić co tydzień z ogarniętymi tematami do... dyskusji? 
Nie wiem.
Nie wiem co się ze mną stało. Czy to z braku motywacji do pisania? 
Choć sama nie wierzę, pod ostatnim moim wpisem jest aż 117 wejść. To więcej niż na blogu o FanFiction.

Być może to tylko jedna z moich głupich wymówek by móc Was znowu przekonać do siebie. 
Ale czy warto?
Sądzę, że nie. 
Odchodzę. Tak jakby.
Nie czuję się tu dobrze.
To nie mój styl. 
Różowa czcionka jest zbyt przesłodzona jak na mnie. Za dużo w niej małej i uroczej dziewczynki.
Jedyne co oddaje mój charakter to intensywna czerń połączona z bielą. Myślę, że to nadaje jakiś mały sens w moim kruchym życiu. Barwy. Kolory. Czarny i biały.

Muszę zacząć od nowa.
Dzisiaj, a może jutro? Sama nie wiem. Głęboki dylemat.
A może wcale? Nie, nie, nie. Kocham pisać. To daje mi frajdę.
Ale... Postanowione!
Nowy blog, nowe życie...


Angelika.