Idealny czas na wszelakie rozmyślenia o życiu. I przy okazji, może wpadnę na pomysł jak zatytułować posta. Moja głowa powoli się wypala.
A tak na poważnie.
Trzymam w ręce gorący kubek z czekoladą w środku. Rozglądam się wokół siebie. Jakoś tak cicho...
s a m o t n o ś ć
Mam ferie. Czas kiedy odpoczywam od znajomych, nauczycieli i ogółem ludzi. Nienawidzę wychodzić z domu, dzięki czemu zaczynam odtrącać najważniejsze dla mnie osoby. I choć ich "foch" tak bardzo mnie nie rani to ich obojętność i ani grosz chęci do zrozumienia mojej sytuacji - już tak.
Mam fobię społeczną. A przynajmniej tak przypuszczam, ponieważ nigdy nie byłam u psychologa, żeby mógł mnie zdiagnozować.
Ja naprawdę staram się... walczyć. Najbardziej jak potrafię. Ci co mają to samo zaburzenie co ja, powinni mnie choć w małym stopniu zrozumieć. I wiecie co? To jest takie cholernie smutne.
Ech. Ale ze mnie życiowa p o r a ż k a.
Oczywiście nie użalam się nad sobą. Albo i to właśnie robię? Ciężko mi powiedzieć. Nie chcę się użalać,tym bardziej nad sobą.
Ja chcę tylko odrobinkę zrozumienia.
Proszę.
Zrozumcie moje ciągłe siedzenie w domu. Przyjaciele. Proszę. Inaczej na zawsze Was stracę.

