music

czwartek, 27 czerwca 2019

Bez tytułu.

Muzyka? Włączona.

Nowy post? - Jest pisany.



Chyba mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Tak po części.
Od kwietnia próbuję walczyć o pewną osobę. Z każdym nowym dniem poznaję ją jeszcze bardziej. I o dziwo - nie zrażam się. Jest elokwentna, zabawna i interesująca.
Nie często zdarzają mi się pozytywne myśli, a jak już są to szybko odchodzą. Siną w dal. Ale tutaj, ciągle mam nadzieję i myśli, które pobudzają mnie do działania.

Bo czymże byłby umysł bez dających kopa, myśli?



Codziennie zaskakuje mnie nowymi pomysłami na życie. Dodaje mi siłę i energię do wstania z łóżka i zrobienia czegoś pożytecznego. Czuję, że powoli się uzależniam od pisania z nim. Niestety tylko na tyle sobie mogę póki co pozwolić.

Śmieszne jest to, że jak nie odpisuje mi przez dziesięć minut, pomimo,  że wyświetlił - ja, potrafię snuć teorie, że ma mnie dość, że się znudził. A gdy nagle widzę ikonkę "pisania", od razu dostaję  pozytywny zryw, a negatywne myśli, które jeszcze chwile temu zalewały mi głowę - odchodzą.
Dzisiaj znowu mnie zaskoczył swoim życiem, ambicją. Samym sobą. Aż zaczynam zazdrościć, tego, że jest taki pewny siebie i mówię by choć trochę oddał mi swojej pewności.
Podziwiam go mocno, że mu się chce, pomimo tylu słów krzywdzących w jego stronę, które wysyłali jego rówieśnicy i brak wsparcia od najbliższych, od rodziny. Gdybym mogła, byłabym przy nim od samego zaczęcia tego co robi dla siebie. Chciałabym być dla niego ogromnym wsparciem i zaufaniem.
Póki co - staram się, ale co z tego tak naprawdę wyjdzie... Nikt nie wie.



Do usłyszenia.


A.


czwartek, 13 czerwca 2019

Do zakochania jeden krok...

Przez większość swojego życia byłam samotna. W takim sensie, że... brakowało mi miłości od drugiej osoby. Nie mówię tu o rodzicach bo poniekąd ich miłość otrzymałam. Jednak oni nie zastąpią mi 'tego czegoś'. 
Zawsze chciałam kochać i być kochaną. I nawet dwa razy mi się zdarzyło lekkie zauroczenie. Dwa związki, które rozpadły się przeze mnie bo ot chciałam się pobawić, zobaczyć jak to jest, poznać nowe rzeczy. Nigdy nikogo nie kochałam ponad siebie. Nigdy.
I wiecie co - pierwszy raz w życiu jestem zakochana. Teraz. Tak bardzo, bardzo, że codziennie potrafię wchodzić na profil tejże osoby, żeby przeglądać jego zdjęcia i uśmiechać się jak głupia.
Straszne, wiem. Nie jestem psychiczną dziewczyną, o nie. Daleko mi do takiej. Ja po prostu chcę szczęścia.
A teraz najśmieszniejsze - od niedawna piszę z tą osobą. Codziennie. Ostatnio miał urodziny, złożyłam mu życzenia. 

Ale jest we mnie coś, co mówi mi, że to od tak wszystko spierdolę. Ja. Nie on. W końcu to ja potrafię spierdolić wszystko, a przynajmniej za taką się uważam. Okropne uczucie.
Czuję, że się narzucam, że on nie chce ze mną utrzymywać kontaktu. A ja tego potrzebuję. A jak wszystko zgaśnie? Co wtedy?
Jeśli coś gaśnie, wypala się trzeba... trzeba dolać benzyny! Ale.. Ja nie wiem czy takową mam. A nawet jeśli to i tak jej nie użyję, bo nie potrafię. To zabawka dla dorosłych, odpowiedzialnych ludzi.


"Cause I can't make you love me if you don't 
You can't make your heart feel something it won't ..."



A jeśli nigdy nie byliśmy sobie pisani. Co teraz?
Czy jeśli...

.