music

sobota, 9 września 2017

Sierpień.

Ciągle coś przekładam.
Picie herbaty, wyjście na dwór czy zabawa z psem.
Chciałabym się zatrzymać. Powiedzieć sobie stop. Nie mogę. Nie potrafię.

Sierpień. Koniec wakacji. Nowy etap w moim kruchym życiu.
Ale.. Jaki był sierpień? Zatrzymajmy się przy nim.
Na pewno był piękny. Cudowny. Ale i pełen bólu. Jeśli miałabym go podsumować jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: Sierpień był pełen zmian. Straciłam kilka osób jak i zyskałam kilka nowych.

Czułam się jak bezbronne dziecko. 
Udawałam, że nic mnie nie obchodzi, że mam totalną.. 'wyjebkę'. Gdy tak naprawdę pragnęłam wszystko wiedzieć o osobach, które mnie otaczały.

Odpychałam od siebie najbliższych tłumacząc się "że taki mam charakter" i nikt nie będzie w stanie go zmienić. Unikałam spotkań z obcą mi już osobą. Z przyjaciółmi... Bywało różnie. Raz miałam wielkie chęci by wyjść i powygłupiać się z nimi a gdy już to miało nastąpić zamykałam się w swoim pokoju i nie chciałam go opuszczać. 
Moje kochane cztery ściany. Tylko one mnie rozumieją. Albo inaczej.. Chcę, żeby tylko one mnie rozumiały i widziały jak bardzo niekiedy cierpię.

Sierpień spędziłam w większości w domu. W znacznej większości. To smutne, jeśli patrzy na to postronna osoba. Ale dla mnie było to jak najbardziej w porządku. Mniej stresujących sytuacji, mniej ludzi i najważniejsze - spokój.

Tylko ja i mój pies. Słuchawki i muzyka.




Angelika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz