Cześć!
Nareszcie się przywitałam a nie zaczęłam postu od jakiegoś dennego wprowadzenia. Muszę częściej się witać. O tak.
A teraz powracając do tytułu posta...
Od września zaczęłam chodzić do technikum.
Technikum tak, Liceum nie. Hehehe. Bardzo śmieszne.
Oficjalnie w pierwszym dniu szkoły - znienawidziłam cały świat po raz kolejny. Może to zabrzmieć dziwnie ale ja tylko opisuję emocję jakie mi towarzyszyły w tamtym czasie. Bo teraz mamy 17 września. Trochę czasu upłynęło, heh.
Samotna a zarazem osaczona wzrokiem innych. Bezbronna. Siedziałam pod salą czekając na pierwszą lekcję. W głębi siebie byłam podekscytowana a zarazem przestraszona. Nie lubię zmian. Jeśli ktoś jeszcze ich nie lubi - niech wstanie. Okej, możesz usiąść.
I to uczucie dobrze znane każdemu kto poszedł do innej szkoły - Wydaje Ci się, że wszyscy się znają bo większość ze sobą rozmawia. Ale... Tak nie jest. Rozmawiają ze sobą bo się poznają. Tak, właśnie teraz się poznają.
Wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że nikt do Ciebie nie podejdzie bo jesteś brzydka. A co z tym idzie? "Pewnie i dziwna". A jeśli masz fobię społeczną (Jak ja) - nie zagadasz do nikogo. Wolisz stać sama i patrzyć na innych uśmiechniętych, gadających ze sobą ludzi niż podejść i zagadać do kogokolwiek...
Pierdolę to.
Nienawidzę swojego charakteru.
Nienawidzę siebie.
*Siada z założonymi rękoma za kolana opierając się plecami o ścianę. Słychać cichy szloch.*
music
niedziela, 17 września 2017
sobota, 9 września 2017
Sierpień.
Ciągle coś przekładam.
Picie herbaty, wyjście na dwór czy zabawa z psem.
Chciałabym się zatrzymać. Powiedzieć sobie stop. Nie mogę. Nie potrafię.
Sierpień. Koniec wakacji. Nowy etap w moim kruchym życiu.
Ale.. Jaki był sierpień? Zatrzymajmy się przy nim.
Na pewno był piękny. Cudowny. Ale i pełen bólu. Jeśli miałabym go podsumować jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: Sierpień był pełen zmian. Straciłam kilka osób jak i zyskałam kilka nowych.
Czułam się jak bezbronne dziecko.
Udawałam, że nic mnie nie obchodzi, że mam totalną.. 'wyjebkę'. Gdy tak naprawdę pragnęłam wszystko wiedzieć o osobach, które mnie otaczały.
Odpychałam od siebie najbliższych tłumacząc się "że taki mam charakter" i nikt nie będzie w stanie go zmienić. Unikałam spotkań z obcą mi już osobą. Z przyjaciółmi... Bywało różnie. Raz miałam wielkie chęci by wyjść i powygłupiać się z nimi a gdy już to miało nastąpić zamykałam się w swoim pokoju i nie chciałam go opuszczać.
Moje kochane cztery ściany. Tylko one mnie rozumieją. Albo inaczej.. Chcę, żeby tylko one mnie rozumiały i widziały jak bardzo niekiedy cierpię.
Sierpień spędziłam w większości w domu. W znacznej większości. To smutne, jeśli patrzy na to postronna osoba. Ale dla mnie było to jak najbardziej w porządku. Mniej stresujących sytuacji, mniej ludzi i najważniejsze - spokój.
Tylko ja i mój pies. Słuchawki i muzyka.
Angelika.
Picie herbaty, wyjście na dwór czy zabawa z psem.
Chciałabym się zatrzymać. Powiedzieć sobie stop. Nie mogę. Nie potrafię.
Sierpień. Koniec wakacji. Nowy etap w moim kruchym życiu.
Ale.. Jaki był sierpień? Zatrzymajmy się przy nim.
Na pewno był piękny. Cudowny. Ale i pełen bólu. Jeśli miałabym go podsumować jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: Sierpień był pełen zmian. Straciłam kilka osób jak i zyskałam kilka nowych.
Czułam się jak bezbronne dziecko.
Udawałam, że nic mnie nie obchodzi, że mam totalną.. 'wyjebkę'. Gdy tak naprawdę pragnęłam wszystko wiedzieć o osobach, które mnie otaczały.
Odpychałam od siebie najbliższych tłumacząc się "że taki mam charakter" i nikt nie będzie w stanie go zmienić. Unikałam spotkań z obcą mi już osobą. Z przyjaciółmi... Bywało różnie. Raz miałam wielkie chęci by wyjść i powygłupiać się z nimi a gdy już to miało nastąpić zamykałam się w swoim pokoju i nie chciałam go opuszczać.
Moje kochane cztery ściany. Tylko one mnie rozumieją. Albo inaczej.. Chcę, żeby tylko one mnie rozumiały i widziały jak bardzo niekiedy cierpię.
Sierpień spędziłam w większości w domu. W znacznej większości. To smutne, jeśli patrzy na to postronna osoba. Ale dla mnie było to jak najbardziej w porządku. Mniej stresujących sytuacji, mniej ludzi i najważniejsze - spokój.
Tylko ja i mój pies. Słuchawki i muzyka.
Angelika.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
