music

sobota, 21 sierpnia 2021

Hej.

 Hej.

Cześć.

Drogi widzu, słuchaczu, obserwatorze.

I CAME BACK. Wielki powrót 2 najsłynniejszej bloggerki wszechczasów. Nie no, żartuję. Kto normalny wraca po roku czasu i pisze jak jest mu smutno. Na pewno nie ja!

A jednak.

Hej. 

Dalej nie zmieniłam opisu na głównej bloga. A powinnam, nie mam już 18stu lat, chociaż bym chciała. Śmieszny paradoks - jak miałam 10 lat bardzo chciałam mieć już 18naście, a kiedy jestem młodą dorosłą, znów chciałabym wieść beztroskie dziecięce życie. A CO U WAS? Bo tylko ględzę o sobie jak najęta nigdy nie pytając co u was. Kimkolwiek jesteście.

Ahoj, przygodo! 

Chciałam dziś poruszyć ważną dla mnie kwestię bo tak jakby... dużo tu pisałam o jednej osobie. Chociaż nie do końca jestem pewna czy 2 posty to dużo. Huh? No dobra, a chodzi o osobę do której dech straciłam a oczy mi błyszczały na sam jego widok.

A więc (tak wiem, taki JUtuber) jesteśmy sobie. Żyjemy gdzieś oddzielnie, ale! Widzieliśmy się dwa razy. Ogólnie rzec mogę, że pierwsze nasze spotkanie to było coś okropnie stresującego. Spotkaliśmy się u mnie, bo go zaprosiłam gdyż pogoda (oj pogoda!) doskwierała, a raczej jej żar lejący się z nieba. I było fajnie. Nawet magicznie. Złapaliśmy wspólny język a godziny leciały. Nie odczuwaliśmy upływającego czasu, tak oboje, bo SAM, sam mi powiedział.

Drugie spotkanie zaliczyliśmy na mieście, przy Wiśle. Było lepiej niż za pierwszym razem bo mniej się stresowałam, ale i tak, zawsze coś musiało gryźć moją głowę od środka. Na pożegnanie przytuliłam go dwa razy bo tak bardzo nie chciałam się rozstawać (nawet teraz jak to piszę to łapię się za twarz, było tak milutko!)

Ale chyba ostatnio coś się popsuło. Znaczy... Ja sobie tylko gdybam. Bo raz zaprosiłam go ponownie do siebie to musiał dzień przed odwołać spotkanie, gdyż dziadkowie byli w potrzebie. I tak czuję, że kilka dni później coś się zaczęło dziać, psuć, nie wiem jak to nazwać. W pewnej chwili napisał mi, że ma (naprawdę nie chcę przeklinać w tym poście, ani nigdzie ALE CUSZ) - wyjebane. I trochę mnie to hitnęło więc zapytałam czy na wszystko a on odparł, że chyba tak. Dodał później, że ma to swoje minusy ale i też plusy. 

Auć, nawet teraz zabolało. 


I nie wiem co myśleć, ogólnie taki suchszy się stał w stosunku do mnie. Może uda mi się namówić jego osobę na spotkanie. 

Inaczej uschnę.

Z utęsknienia, rozżalenia.

Z tych negatywnych emocji.


Hej! Napiszę wkrótce.




A.