music

sobota, 29 grudnia 2018

Związek.

Witajcie.

Choć zbierałam się dość długo do napisania tu czegokolwiek, zawsze ostatecznie odpuszczałam z niewiadomych przyczyn.
A teraz... Uwaga - Jestem. I znowu piszę. A jeśli piszę to mam jakąkolwiek wenę, więc przygotujcie się na krótki wpis; o mnie. O moim życiu.

Aktualnie siedzę w moim pokoiku, który wypełniony jest głosem mało znanego artysty - Keaton'em Henson'em. Przede mną stoi kubek, niestety już pusty, bo dosłownie dziesięć minut wcześniej pływała sobie w nim gorąca czekolada. Ale nie o tym chciałam...

We wrześniu wróciłam do szkoły. Początek - nie najgorszy, aczkolwiek i nie najlepszy. Połowiczny. Utraciłam kontakt z jedną ważną dla mnie osobą. Po czasie jako tako się naprawił, ale nie jest tak jak na początku.
Szkoła leciała. Powoli. Najbardziej ciągnął mi się październik.
Ale, ale... Pod koniec października udało mi się powiększyć grono moich znajomych o jedną osobę. Zdaję sobie sprawę, że to niewiele. Może dla ciebie to niewiele, nie wiem. Dla mnie to ogromna liczba, gdy patrzę na moje pozostałe kontakty z innymi, które, heh, są ubogie. Ale mniejsza.
Bardzo zaangażowałam się w tą znajomość, oczywiście z odwzajemnieniem co mnie niezmiernie ucieszyło. Bo jeśli miałabym być szczera, znaczy się.. ja jestem przeważnie szczera, to jeśli spotkałabym siebie gdzieś... gdziekolwiek, najchętniej uciekałabym jak najdalej. Tak wiem - moja samoocena. (Walczę z tym, a przynajmniej próbuję).
Ale powracając... Znajomy proponował spotkania, wypady poza szkołą i takie tam - wiecie - wspólne spędzanie czasu. I nie uwierzycie ale... zgadzałam się na wszystko. Na wszystkie wspólne wyjścia. Niemożliwe. A taki aspołeczny dzieciak ze mnie. W zasadzie to nadal uważam się za aspołecznego dzieciaka z naturą introwertyczną i fobią społeczną w jednym. Wiecie - taka mieszanka. 3w1.

Bardzo się ze sobą zżyliśmy. Wiecie jak to jest kiedy w końcu po tylu latach samotności, jeśli tak to mogę nazwać, znajdujecie osobę, z którą widzicie się codziennie, potem rozmawiacie przez telefon i doskonale siebie nawzajem rozumiecie. Tak - to jedno z tych fantastycznych uczuć.
Strasznie się przywiązujesz, masz wrażenie, że wokół was wytworzyła się pewna aura, która działa jedynie, gdy jesteście obok siebie. Piękne, co nie?
I nagle w ciągu dosłownie paru dni dostrzegasz, że ta osoba znaczy dla ciebie tak wiele, że każdy jej smutek to również twój smutek.

Wasze serca się łączą.
Związki. Związek.
Coś pięknego.