Cześć!
Nareszcie się przywitałam a nie zaczęłam postu od jakiegoś dennego wprowadzenia. Muszę częściej się witać. O tak.
A teraz powracając do tytułu posta...
Od września zaczęłam chodzić do technikum.
Technikum tak, Liceum nie. Hehehe. Bardzo śmieszne.
Oficjalnie w pierwszym dniu szkoły - znienawidziłam cały świat po raz kolejny. Może to zabrzmieć dziwnie ale ja tylko opisuję emocję jakie mi towarzyszyły w tamtym czasie. Bo teraz mamy 17 września. Trochę czasu upłynęło, heh.
Samotna a zarazem osaczona wzrokiem innych. Bezbronna. Siedziałam pod salą czekając na pierwszą lekcję. W głębi siebie byłam podekscytowana a zarazem przestraszona. Nie lubię zmian. Jeśli ktoś jeszcze ich nie lubi - niech wstanie. Okej, możesz usiąść.
I to uczucie dobrze znane każdemu kto poszedł do innej szkoły - Wydaje Ci się, że wszyscy się znają bo większość ze sobą rozmawia. Ale... Tak nie jest. Rozmawiają ze sobą bo się poznają. Tak, właśnie teraz się poznają.
Wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że nikt do Ciebie nie podejdzie bo jesteś brzydka. A co z tym idzie? "Pewnie i dziwna". A jeśli masz fobię społeczną (Jak ja) - nie zagadasz do nikogo. Wolisz stać sama i patrzyć na innych uśmiechniętych, gadających ze sobą ludzi niż podejść i zagadać do kogokolwiek...
Pierdolę to.
Nienawidzę swojego charakteru.
Nienawidzę siebie.
*Siada z założonymi rękoma za kolana opierając się plecami o ścianę. Słychać cichy szloch.*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz