Muzyka? Włączona.
Nowy post? - Jest pisany.
Chyba mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Tak po części.
Od kwietnia próbuję walczyć o pewną osobę. Z każdym nowym dniem poznaję ją jeszcze bardziej. I o dziwo - nie zrażam się. Jest elokwentna, zabawna i interesująca.
Nie często zdarzają mi się pozytywne myśli, a jak już są to szybko odchodzą. Siną w dal. Ale tutaj, ciągle mam nadzieję i myśli, które pobudzają mnie do działania.
Bo czymże byłby umysł bez dających kopa, myśli?
Codziennie zaskakuje mnie nowymi pomysłami na życie. Dodaje mi siłę i energię do wstania z łóżka i zrobienia czegoś pożytecznego. Czuję, że powoli się uzależniam od pisania z nim. Niestety tylko na tyle sobie mogę póki co pozwolić.
Śmieszne jest to, że jak nie odpisuje mi przez dziesięć minut, pomimo, że wyświetlił - ja, potrafię snuć teorie, że ma mnie dość, że się znudził. A gdy nagle widzę ikonkę "pisania", od razu dostaję pozytywny zryw, a negatywne myśli, które jeszcze chwile temu zalewały mi głowę - odchodzą.
Dzisiaj znowu mnie zaskoczył swoim życiem, ambicją. Samym sobą. Aż zaczynam zazdrościć, tego, że jest taki pewny siebie i mówię by choć trochę oddał mi swojej pewności.
Podziwiam go mocno, że mu się chce, pomimo tylu słów krzywdzących w jego stronę, które wysyłali jego rówieśnicy i brak wsparcia od najbliższych, od rodziny. Gdybym mogła, byłabym przy nim od samego zaczęcia tego co robi dla siebie. Chciałabym być dla niego ogromnym wsparciem i zaufaniem.
Póki co - staram się, ale co z tego tak naprawdę wyjdzie... Nikt nie wie.
Do usłyszenia.
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz