Znowu się gubię,
boję
i płaczę.
Dziś pierwszy raz od bardzo długiego czasu popłakałam się z bezsilności.
Złapało mnie to nagle. I nie chciało puścić.
Zaczęło się chwilę po skończeniu filmu, albo w trakcie?
Poczułam jak winię się za rzeczy, które do tej pory zrobiłam.
Ręce mi drżały przy jedzeniu owsianki.
I jeśli mam być szczera, to nawet nie chciało mi się jej kończyć, co jest
nie do pomyślenia.
A potem sztorm uderzył.
Złapałam swój statek za żagle, podniosłam szalupy, ale nim się zorientowałam,
tonęłam w słonych wodach oceanu.
I poszłam na dno, wraz ze statkiem.
I leżę, nie wstaję.
Nie wołam o pomoc, bo i tak nikt nie usłyszy.
Wszyscy są głusi, nawet ci co składali obietnice, że nie będą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz